TOYOTA Corolla DX Liftback '85 (E8)
Wszystko zaczęło się gdy...
Tak naprawdę wszystko zaczęło się w momencie gdy mój brat postanowił kupić swój pierwszy samochód. Po namyśle udał się do znajomego Serwisanta Toyoty z pytaniem czy przypadkiem nie zna kogoś kto chciałby sprzedać samochód. Szczęśliwie nadarzyła się okazja kupna Corolli z 1991 roku i w ten oto sposób w naszym domu pojawiła się pierwsza Toyota: Corolla 1,8 D (SEDAN) oryginalna japoneczka. Do dziś pamiętam ten samochód. Świetna maszyna i bardzo, bardzo wytrzymałe auto. Zrobił nią tysiące kilometrów (osobiście ponad 160.000,00 km) a ona nie okazywała żadnych oznak zużycia! Po latach ja miałam ją otrzymać ale niestety miał nią wypadek i auto zostało sprzedane. Szkoda... ale jakby nie było tradycji stało się zadość bo i ja jeżdżę Toyotą Corollą DX tyle, że odrobinę starszą;)
Toyota Corolla E8 to model produkowany w latach 1983-1987 - jest to V generacja Corolli
Moje auto miało być przede wszystkim małe i koniecznie miała to być Toyota. Małe bo bałam się parkowania a wiedziałam, że to mnie nie ominie gdyż zaczynałam studia w K-cach. Po zdaniu prawka prawie 2,5 roku nie jeździłam nabywając w ten sposób panicznego strachu przed prowadzeniem samochodu. Natomiast, że to ma być koniecznie tylko i wyłącznie Toyota to wiedziałam od początku. Dziękuję, przez te lata przekonałam się do tej marki. Chciałam też być niezależna, chciałam jechać tam gdzie akurat w danej chwili miałam ochotę, chciałam mieć auto tylko dla siebie. Na początku myślałam o Toyocie Starlet ale w danej chwili nie mogłam niczego takiego znaleźć a samochód był potrzebny na już więc zwróciłam się z prośbą do Pana Wernera, do którego kilka lat wcześniej zwracał się brat z prośbą o znalezienie dla siebie samochodu. I tym razem nas nie zawiódł. Trzy dni po moim telefonie miałam już namiary na osobę, która prawdopodobnie chce sprzedać swoją Toyotę. I tak oto stałam się szczęśliwą właścicielką wyjątkowego wozu:) Moja Corolla i ja tworzymy świetny duet. Jak na kobiety przystało dogadujemy się doskonale :-) Jestem pewna, że gdyby nie to auto nigdy nie przełamałabym strachu przed jeżdżeniem. Biedna... na początku nieźle ją piłowałam... ale początki zawsze są trudne. Toyota to auto wprost stworzone dla kobiety: prowadzi się je lekko i przyjemnie, skrzynia biegów chodzi płynnie a i gabaryty samochodu przystosowane są do "nieco większych" zakupów :-)
Chciałabym przybliżyć nieco historię tego wozu ale niestety znam ją tylko ok. 8 lat wstecz. Wiem, że Toyota wszystkie te lata jeździła w Niemczech, dopiero ok. 8 lat temu przyjechała do Polski i tu już pozostanie. Jestem bardzo wdzięczna poprzednim właścicielom, że tak bardzo polubili ten samochód i naprawdę o niego dbali. Dzięki temu nie mam z nią teraz żadnych większych problemów. Jeśli zaś chodzi o sam moment zakupu to pamiętam dokładnie co sobie pomyślałam gdy ją pierwszy raz zobaczyłam: "O Boże taka wielka!? jak Polonez...nigdy nie nauczę się nią jeździć..." Na szczęście coś mnie oświeciło i zgodziłam się na zakup. Teraz po roku od zakupu nie wyobrażam sobie abym mogła jeździć innym samochodem, wciąż jestem nią zachwycona. Nawet rodzina już nie dziwi się mojemu obłędowi i chętnie korzysta z możliwości przejażdżki Corollą :-) Ale chyba dobrze jak człowiek się czymś interesuje, jak ma jakąś pasję bo wtedy do głowy nie przychodzą głupie pomysły.
Mimo 20 lat Corolla jest zadbana i jedynie bryła nadwozia może zdradzać jej wiek. Zarówno wygląd zewnętrzny jak i własności jezdne nie wskazują na tak zaawansowany wiek auta. Przypuszczam, że dotychczas cały czas była (i jest nadal) garażowana a wymieniane części były tylko oryginalne. Jeżdżę nią od ponad roku i póki co nie musiałam przeprowadzać żadnych poważnych napraw. Wymieniałam tylko to co zwykle wymienia się po zakupie samochodu: pasek rozrządu, filtr paliwa, oleju, powietrza i wymieniłam obie linki hamulca ręcznego (szkoda kasy na mandaty). To wszystko. Aha, miska olejowa była pęknięta i do teraz nie wiem czy to była moja sprawka czy podczas zakupu nie dopatrzyłam się tego?? Po dłuższym namyśle dochodzę do wniosku, że to prawdopodobnie jednak ja byłam sprawczynią... Pęknięte miski olejowe są dość powszechnym zjawiskiem gdyż samochody te są niskie - zatem co mają powiedzieć właściciele Citroenów z zawieszeniem hydropneumatycznym?! Blacha jest w dobrym stanie a lakier nadal ładnie lśni. Gdzieniegdzie pojawiły się małe pęcherze a rdza zaatakowała od spodu drzwi i nadkola. Póki co nie jest to mocno widoczne. Aby zapobiec dalszej korozji pokryłam podwozie specjalną impregnacją, która chroni je przed okrutnymi skutkami upływającego czasu. Ogólnie staram się nie zmieniać zbyt drastycznie wyglądu tego modelu choć czasem mnie korci. Zdarza się, że ktoś zagadnie odnośnie tego auta – w sumie jest dość niespotykanym modelem. Jak to kiedyś powiedział kolega – to klasyka Toyoty :-)
Jeśli chodzi o wnętrze samochodu i wyposażenie standardowe uważam, że samochód nie zalicza się do typowych"golasów. Wnętrze jest proste lecz starannie wykończone i sprawia wrażenie przemyślanego: licznik posiada economizer, fotel kierowcy ma dodatkową funkcję regulacji wysokości siedziska (rewelacyjna sprawa szczególnie dla niskich osób). Oprócz tego auto ma wbudowany zegar, radio, dodatkowe nawiewy powietrza tuż przy kierownicy (grzeją łapki zimą), centralny zamek, alarm i w modelu z tego roku: podgrzewana tylna szyba z wycieraczką i spojler z trzecim światłem stopu. Autko niestety nie posiada wspomagania kierownicy ale już się do tego przyzwyczaiłam. Tapicerka jest oryginalna, fotele nie są wytarte i zniszczone. Plastyki nie są porysowane. Jedynie na drzwiach pod szybami można zauważyć pęknięcia wykończenia co zawdzięczam 45 kg pieskowi poprzednich właścicieli:-)